Blog pospolita
zmiana jest iluzją 2012-04-09 01:25

Nikt nie jest w stanie zmienić się w 100%. Zawsze pozostanie w nim jakaś część osoby, którą był wcześniej. Nie można zapomnieć przeszłości. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo się starali niektóre rzeczy zapadają tak głęboko w pamięć, że zwykły człowiek nie może z nimi nic zrobić. Można udawać, że się nie pamięta, ale przecież to oszustwo. Trzeba wybaczać innym i sobie samemu, ale to niesie za sobą pewne ryzyko. Doskonale wiemy, że to się kiedyś miało miejsce bez problemu może zaskakująco szybko wrócić. Wystarczy jeden nieostrożny krok i wszystko nad czym długo pracowaliśmy straci jakikolwiek sens. Człowiek jest słaby. Może na prawdę długo i ciężko pracować nad sobą, próbować wyeliminować niepożądane cechy lub zdolności, ale to zawsze będzie tylko próbą. Wystarczy mały impuls i wszystko wróci. Po raz kolejny boli o wiele bardziej. Za pierwszym razem człowiek jest jeszcze w szoku, nie dowierza, a nawet jeśli już mu się uda to i tak się tego nie spodziewał. Zanim szok minie sprawa nieco ucichnie. Owszem boli, ale dużo mniej niż powtarzany kiedyś błąd. Błędem staje się wtedy to, że po raz kolejny zaufaliśmy. Utrata zaufania straszliwie boli. Ufając zawsze sporo ryzykujemy. Ryzyko jest potęgowane jeśli ktoś nas już zawiódł. Wybaczając mieliśmy świadomość, że to się jednak może powtórzyć, a pomimo to zaufaliśmy.
I tylko teraz człowiek czuje tak ogromną pustkę, że ból jest niewyobrażalnie wielki, przebija stłuczone żebra, rozbite kolana i całe posiniaczone nogi, zasysa go i jego myśli, niszczy wszystko wokół, wypacza rzeczywistość i pozostawia blizny, które będą się goiły o wiele dłużej niż te na nogach.

I tylko teraz się nie mścij. Nie mścij się ani na nim, ani na sobie. Wiedziałaś od początku do czego jest zdolny. Nie karaj się za to, że dałaś mu szansę. Każdy na nią zasługuję, a to, że jej nie wykorzystał... Cóż... Może tak właśnie powinno być. Postaraj się z tym pogodzić. Nie walcz. Nie zagryzaj warg płacząc. Nie pozwól, by jeden niedojrzały człowiek zrujnował twoje szczęście. On wcale nie był całym twoim szczęściem, to była tylko iluzja. Nie żałuj niczego. Tak już musiało być. Ciesz się, że przez jakiś czas było wam tak dobrze i przyjemnie. Spróbuj tak właśnie postrzegać znajomość z nim. Jesteś teraz mocniejsza. To cię czegoś nauczyło, teraz już nie popełnisz tego błędu. Teraz będzie już coraz lepiej. Tylko musisz w to uwierzyć!


happy! 2012-04-05 20:41

Odpokutować powinnam moją nieobecność i kolejną dłuuuugą przerwę w dodawaniu notek, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Nie pisałam, bo praktycznie przestałam korzystać z komputera. Jestem szczęśliwa! Tak bardzo bardzo bardzo. Ostatnia notka była niejako prorocza... Jestem bardzo blisko z Tancerzem. Układa nam się bardzo dobrze. On jest pierwszą osobą, z którą się tak dobrze dogaduję. Rozmawia nam się idealnie. Kocham jego charakter. Ubóstwiam jego ciało. On mnie akceptuje, tak w pełni, jak nikt inny dotychczas. Jest nam... po prostu miło! :) Nie jesteśmy jednak parą. Dlaczego? Bo nie warto się spieszyć. Nie wybaczyłabym sobie nigdy, gdyby tak genialna relacja się zepsuła, a decydując się na związek zaryzykowalibyśmy bardzo dużo. Za dobrze nam jest teraz. Za bardzo nam zależy. Oboje jesteśmy straszliwie wrażliwi. Oboje się boimy. Pomimo to jest super. Jestem szczęśliwa.
Czy przy takich okolicznościach, niejako łagodzących, wybaczycie mi tak długą nieobecność?
Pozdrawiam :)


SZCZĘŚCIE polega na tym - całe szczęście - by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów! 2012-03-15 20:58

Więzi, które nas łączą są czasami nie do wytłumaczenia. Łączą nas nawet po tym, gdy wydaje się, że powinny się już zerwać. Niektóre więzi opierają się odległości, czasowi, logice, ponieważ niektóre więzi są po prostu sobie przeznaczone.

Może zamiast zastanawiać się nad fenomenem naszej znajomości, powinnam po prostu się nią cieszyć. Chyba nie warto analizować szczęścia i rozkładać go na części pierwsze. Nie powinnam komplikować spraw prostych. Muszę nauczyć się na nowo żyć, wyrzec się strachu, który nadal czasami mnie paraliżuje, zaufać Tancerzowi i pozwolić, żeby pokazał mi świat ze swojej perspektywy. Tam musi być piękne...


W łóżku z Tancerzem. 2012-03-13 22:37

Zasypiam z nim prawie każdego dnia. Jego niski głos działa kojąco. Napięcie spowodowane ciężkim dniem po prostu znika. W sekundy na sekundę czuję się bardziej wypoczęta. Kiedy mruczy i zniża głos przechodzą mnie dreszcze. Już czuję jego dłonie na swoim ciele. Jest delikatny i bardzo szczery. Zawsze przed snem długo rozmawiamy. Zmienił się i nauczył słuchać, więc teraz już rozmawiamy, a nie tylko ja słucham jego. Jego bliskość mnie niesamowicie uszczęśliwia. Mógłby spędzać ten czas z każdą, ale robi to akurat ze mną. Zasypiam uśmiechnięta po usłyszeniu sygnału zakończenia połączenia...

Nie lubię czekać na jego telefon. Nienawidzę tego, jak mocno bije mi serce, kiedy o nim myślę. Wkurzam się na siebie, kiedy się przyzwyczajam. Nie lubię kiedy mi zależy. Wolę gdy jest mi wszystko jedno.

Tancerz jest zagadką, bo kontakt z nim różni się od moich dotychczasowych doświadczeń. Dotrzymuje obietnic i zawsze dzwoni.


Boję się, że już się zaangażowałam...




Muchy


"Nie przeszkadzaj mi, bo tańczę"


Nie przeszkadzaj mi
wiem jakie oczy ma strach
nie przeszkadzaj mi
polarna noc wokół nas
nie obiecam ci
poślubnych wojen i plaż
nic nie obiecam ci
i nie przeszkadzaj mi bo tańczę

nie pomaga mi

wspólnych znajomych tłum
nie pomaga mi
wstyd, honor, ojczyzna, bóg
nie obiecuj mi
że zawsze ze mną pod prąd
nic nie obiecuj mi
i nie przeszkadzaj mi bo tańczę

kocham cię

kocham cię
kocham cię
więc rozmawiajmy
regu - regularnie
regu - regularnie
trzęsie się ziemia
trzęsie mną ziemia




jakby egzystencja 2012-03-11 22:04

Ktoś kiedyś powiedział: Dobre dziewczynki piszą pamiętniki. Złe dziewczynki nigdy nie mają czasu. Ja… Ja po prostu chce mieć życie, które zapamiętam. Nawet, jeśli nie zapisze tego w żadnym pamiętniku.


U mnie różnie bywało. Jako niegrzeczna dziewczynka codziennie dodawałam nowe wpisy, a kiedy się znacznie uspokoiłam natchnienie gdzieś odeszło. Przestałam relacjonować każdy dzień i analizować wszystko publicznie. Nie jest to tylko wina lenistwa. Jestem coraz mniej pewna. Ślizgam się tak w swoim życiu. Kolejny raz nie jestem całkiem świadoma, tego się wokół mnie dzieje. Tym razem nie ma to złych konsekwencji. A może jestem zbyt świadoma? Znam już konsekwencje danych zachowań, powody działania niektórych ludzi, odczytuje podejście, interpretuję słowa i wiem jak dzięki nim postrzegają mnie inni. Umiem się powstrzymać przed nieodpowiedzialnymi zachowaniami. Nie ulegam już tak często chwilowym pokusom. Brzmi pozytywnie? Jednak to nudne. Bez wyjść i szaleństw, bez włóczenia się po nocach, zapoznawania dziwnych ludzi, picia i palenia, całowania się i spacerów, długich i szczerych rozmów. Nie tęsknie za tym, ale kiedy to wszystko miało miejsce, po prostu czułam, że żyję... Jak jest teraz? Trochę tak jakbym egzystowała. Może to przejściowe, na pewno to przejściowe.

Wiele w życiu mi się teraz poukładało. W sumie... mam to o czym marzyłam.
Skończyłam  18. lat, rodzice mi się nie wtrącają i nawet się dogadujemy.
Rozpoczęłam kurs na prawo jazdy, głównie na tym mi zależało czekając na pełnoletność.
Mam super kumpele. Mam przyjaciółki. Mam z kim porozmawiać, oglądać filmy i wyskoczyć na zakupy. Zajebiste uczucie . :)
Mam Tancerza blisko. Gadamy codziennie po kilka razy. Uwielbiam go. Zależy mi na nim. On mnie chyba też lubi. Mówił mi to nawet. Nie jesteśmy parą. Nie jestem w nim zakochana, on we mnie też nie. Pomimo to zwierzamy się sobie. Ufamy sobie i to jest piękne.

Pozdrawiam


zależy mi 2012-03-05 17:20

Tancerz znów jest blisko mnie. Znajomość jest... bardzo intensywna! Obecnie prawdopodobnie to z nim rozmawiam najwięcej. Wróciliśmy do wieczornego (ew. nocnego)  pisania SMSów. Zaczęliśmy regularnie i codziennie rozmawiać przed snem co najmniej po godzinie. Nigdy z nikim nie wisiałam tyle na telefonie. Nigdy z nikim nie rozmawiałam o tak konkretnych rzeczach. Zawsze mamy o czym rozmawiać, często poruszamy poważne tematy. Bardzo się zmienił. Albo może ja ochłonęłam podczas tej przerwy i dzięki temu teraz postrzegam go inaczej niż wcześniej. Już nie zależy mi na nim jako na facecie. Bardzo bardzo bardzo zależy mi na przyjaźni z nim.
OFICJALNIE INFORMUJĘ, ŻE SIĘ PRZYJAŹNIMY
Strasznie nie lubię tak się kimś fascynować, boję się, że przy idealizowaniu po raz kolejny nie zauważę wad, ale na prawdę fajnie mi się z nim układa, o ile tak można powiedzieć w przypadku kumpelskiego układu. Chcę, żeby był obecny w moim życiu jak najdłużej. Jednocześnie doskonale wiem, że gdyby teraz poznał jakąś dziewczynę, byłabym zazdrosna. Sama z nim teraz nie chcę być, ale bardzo mi zależy na tym, żeby nie był z żadną inną.
Zaprosiłam go na swoją imprezę 8nastkową i troszkę się boję. Nie chcę zepsuć sobie tego wieczoru tym, że on będzie interesował się bardziej innymi dziewczynami. Muszę zmienić swoje nastawienie. Mam jeszcze całe 3 tygodnie.
Staram się ćwiczyć regularnie. Chcę schudnąć.


pełnoletnia 2012-02-26 00:23

Skończyłam już 18 lat. Wg prawa jestem już dorosła. Osobiście wolę określenie pełnoletnia.
Wnioski? Nienawidzę swojej rodziny. Przez całe życie nigdy nie był dla mnie podlejszy od nich. Nawet w moje urodziny, szczególnie w moje urodziny. Nie mogę na nich patrzeć. Ciężko mi już znosić upokorzenia z ich strony. Nie mogę doczekać się, kiedy się usamodzielnię i wyprowadzę.

Poza tym znów rozmawiam z Tancerzem. Codziennie. To nie ma perspektyw, ale też nie szkodzi.


Czym są spotkania? 2012-02-20 22:23


Dla mnie każde spotkanie potencjalnie przynosi nauczyciela. wyglądam spotkań z ludźmi, w ogóle spotkań, ponieważ wiem, że mogę się czegoś nauczyć, a ja jestem ciągle niedouczona w jakimś sensie, wiec pragnę się spotykać, po to żeby cokolwiek wiedzieć na temat życia i siebie. A  tym takim spotkaniem na które czekam najbardziej, jest spotkanie z samą sobą, bo do niego najtrudniej doprowadzić, wbrew pozorom. Chociaż jesteśmy sobie najbliżsi, to bardzo często stosujemy szereg forteli żeby unikać spotkania z samym sobą, więc ja tego najbardziej wyglądam.
Katarzyna Nosowska.


 


Nie mam pojęcia co robię ze swoim życiem. 2012-02-15 20:31

Tym razem pisząc to zdanie nie mam na myśli tego, że zaszalałam, wręcz przeciwnie. Ostatnio w ogóle nic się  nie dzieje w moim życiu. Wszystkie dni są do siebie podobne. Prawie się nie bawię. Nic mnie nie deprymuje, ale też nic nie daje powodu do radości. Jest tak pusto i jałowo. Nie tak chciałam żyć. Tak bardzo nie chciałam nigdy napisać czegoś takiego w wieku 18. lat. Za nieco ponad tydzień będę już pełnoletnia, ale nie czuję, żeby to mogło cokolwiek zmienić.
Wciąż mi czegoś brak.
Walentynki znów spędziłam jako singielka. Piwo  i pizza w pubie z koleżanką miały coś zrekompensować. Było bardzo miło. Później szalenie długo rozmawiałam przez telefon z Tancerzem leżąc w łóżku. Esemesy skończyliśmy pisać dopiero o 1. To było bardzo przyjemne.
Jestem jakaś taka nie do życia i nawet notek nie chce mi się dodawać...
Pozdrawiam


Koooooooooooocham tę piosenkę! Baaaaaaardzo podoba mi się jej tekst.
Myslovitz
"Nienawiść"

I nagle skończy się to wszystko w co wierzysz co kochasz zasypie śnieg
Dziki uniesie cię wiatr upuści cię nagle uderzysz ufałeś mu tak

Ale ty nigdy nie poddasz się
Ale ty nigdy nie poddasz się

Nie wierz nigdy nie w tych co ciągle udają i ciągle uśmiechają się nie
Wierz nigdy nie w to niebo które zawsze niebieskie jest

Ale ty nigdy nie poddasz się
Ale ty nigdy nie poddasz się

Chcesz zabić i zniszczyć zniewolić nienawiść, ja też
Chcesz zabić i zniszczyć zniewolić nienawiść, ja też
Chcesz zabić i zniszczyć zniewolić nienawiść, ja też
Chcesz zabić i zniszczyć zniewolić nienawiść, ja też


wyzwolonie seksualne 2012-02-04 19:36

Wiesz, dlaczego usunęłam Twój komentarz? Po to, żeby teraz go zacytować w notce i się do niego bezpośrednio odnieść, bo tak wygodniej, nie trzeba stron zmieniać. Nie wstawiłam tego wcześniej, bo... miałam ważniejsze zmartwienia i nikomu się z tego tłumaczyć nie muszę.


Słynny komentarz MARTELA:
Czy zauważyłaś, że wszyscy twoi czytelnicy są już zniesmaczeni twoimi opowieściami z kim to się ocierałaś w łóżku swoim nowym, jeszcze w tym celu nie używanuym? W twoim 17-letnim życiu uczennicy drugiej klasy liceum? Nawet Camilli przestałaś imponować tak bezkrytycznie, jak wcześniej. Nie zaimponujesz NIKOMU jako wyzwolona seksualnie 17-latka...
Możesz sięgnąć jeszcze do stałej rekwizytornii... Pospolita na koniu, Amazonka. Były takie notki z jakieś 1,5 roku temu, ja i mój koń, jak ja (Pospolita) kocham mojego konia. Potem był upadek z konia, przedstawiony niemal jako próba samobójstwa i nagle słuch o koniu się urywa. 1,5 roku temu zapytałem: jak koń miał na imię? - bez odpowiedzi. zapomniałaś.
Chcesz imponować, rozumiem co czujesz, rób to i staraj się robić to dobrze, w ten sposób to do niczego złego nie doprowadzi.
Ale dam ci raz jedyny radę: w seksie jest i może być wiele więcej, jest wręcz szkodliwe, aby tak wspaniałe źródło energii miało służyć zaspakajaniu potrzeby imponowania. Nie chodzi o to, żeby "zabawiać się" z kimś wciąż innym, Najwyżej sobie z tego ceniąc: Adrenalinę, Dowartościowanie i Ciekawość - to nie dla tych odczuć ludzie uprawiają seks.
Ktoś Cię błędnie poinformował. To, co jest w seksie najfajniejsze, jest jak najdalsze od adrenaliny i ambicji.
Spróbuj kiedyś o tym pomyśleć... myślenie może Ci też dobrze zrobić na średnią 3.85, nie za wysoką. pozdrawiam, wierny czytelnik krytyczny


Nie zaimponuję nikomu jako wyzwolona seksualnie nastolatka, bo taką nie jestem. Jestem spokojniejsza od około połowy moich rówieśniczek. Nie oznacza to wcale, że zachowuję się jakoś cnotliwie, doskonale zdaję sobie sprawę z tego co przeskrobałam. Może po prostu w życiu codziennym tego seksu jest za mało, skoro nadrabiam to sobie blogiem... Czy na prawdę jakieś 'przymiarki' do współżycia z chłopakiem, który jest dla mnie prawie przyjacielem, to już wielkie wyuzdanie? Ufam mu bezgranicznie, spotykamy się częściej i zachowujemy się jak przyjaciele, bez charakterystycznej bliskości cielesnej. Zresztą na prawdę nie uważam seksu i całej towarzyszącej mu otoczki za najważniejszą w życiu wartość. Oglądał ktoś serial 'Skins'? Większość osób w moim wieku zachowuje się jak postacie z tego serialu. Tam dopiero mamy do czynienia z wyzwoleniem seksualnym nastolatków. Ja przy nich jestem jak zakonnica. Niedługo skończę 18 lat, czy to, że eksperymentuję z chłopakiem jest aż tak dziwne?  Czy to dziwne, że do seksu potrzebuję zaufania, czułości i poczucia bezpieczeństwa? Zaraz ktoś mi to skonfrontuje z adrenaliną, ale jestem w 100% pewna Kolegi i czuję się z nim bezpieczna. Nie mam potrzeby ciągłego ryzykowania, adrenalina raz na jakiś czas jest orzeźwiająca, stale- niebezpieczna. Czy to przypadkiem nie jest zdrowe zachowanie młodej kobiety? Czy Ty nie próbujesz na moim blogu leczyć swoich kompleksów? Od dłuższego czasu odnoszę takie wrażenie...
Kwestia konia i mojego jeździectwa jest prosta. Mam konia u siebie, po 3 latach pomiędzy dwie istoty, jak w związku, wkrada się nieco rutyny i jak to zwykle bywa, na początku jest okres fascynacji, w którym się myśli i mówi tylko o jednej osobie, a później to jest codziennością, więc występuje coraz rzadziej w opowieściach, ale w życiu jest cały czas. Mam opisywać codzienne karmienia, pielęgnację konia, spacery czy wyrzucanie gnoju? Imienia podać Ci nie mogę, bo mój koń jest dosyć rozpoznawalny w środowisku koniarzy aktywnych na forach hippicznych i nie tylko. Blog z założenia miał być anonimowy, więc dlaczego mam się teraz ujawniać? To tak jakbym podała teraz moje pełne dane osobowe.
Dlaczego się tak uczepiłeś tego imponowania otoczeniu swoim bogatym życiem seksualnym? Może i czasy się zmieniły, ale niezmiennie osoba, mająca skłonności do częstych zmian partnerów, a już tym bardziej taka, która się tym szczyci jest uważana za pozbawioną szacunku do siebie. Dupek pozostał dupkiem, a puszczalska- puszczalską. Wątpię, żeby kiedykolwiek powszechnie uznawane za całkiem prawidłowe było szybkie oddawanie się. Łatwe dziewczyny, tak samo jak i chłopaki nigdy nie są szanowani. Skąd pomysł, że obecnie można tym imponować? Nie rozumiem. Każdy na swój sposób postrzega seks. Zabronisz mi robić to dla adrenaliny, akceptacji, dowartościowania, podziwu, sympatii czy poczucia bezpieczeństwa? Przecież decyduje się na zbliżenie z kimś, kto mi się podoba, więc mi imponuje, pociąga mnie, lubię go niesamowicie i fakt, że dobrze nam się układa mnie dowartościowuje. Nie będę tego robiła z litości, wybacz.
Cały czas w Twoich komentarzach widzę próbę leczenia własnych kompleksów. Zmusza Cię ktoś do czytania mojego bloga? Przy pisaniu komentarzy ktoś stoi za Tobą z nożem? Nikt Cię o to nie prosił, masz do tego prawo, tak jak do korzystania z toalet publicznych, a chyba nikt Ci za to dyplomów nie daje. Mój blog jest publicznie udostępniony, więc każdy może go czytać i komentować, ale ja wcale nie muszę poświęcać uwagi na komentarze. Nie muszę być nikomu za nie wdzięczna, mogę, ale nie muszę. To wcale nie jest tak, że pochlebstwa są pożądane, a jakakolwiek krytyka usuwana. Tyle, tylko, że krytyka powinna być konstruktywna, a nie oczerniająca. Nie będę Ci dziękowała za to, że mnie obrażasz. Kiedyś pisałeś mądrzej, teraz zrobiłeś się żałosny, Martelu.

Camilla, Duch, dziękuję Wam za wsparcie. Dzisiaj mija tydzień od straty. Wszyscy czujemy się już lepiej.


Pozdrawiam


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]